Jeśli przysłuchujesz się dyskusjom filozoficznym, to zapewne słyszałeś, jak uczestnicy spierają się o to co jest rzeczywiste,a co nie. Jedna osoba mówi, że “rzeczywiste” oznacza to, czego każdy z nas może dotknąć, zobaczyć i usłyszeć, podczas gdy ktoś inny twierdzi, że liczy się tylko to , co odczuwamy jako rzeczywiste, jak koszmary nocne lub nienawiść do kogoś, kto wepchnął się do kolejki. Wszystko to wydaje się bardzo trudne. Jakie znaczenie mogą mieć te sprawy dla matki opiekującej się swoim dzieckiem? Matki mają do czynieni z rozwijającą się, zmieniającą sytuacją; dziecko rozpoczyna swe życie, nie zdając sobie sprawy z istnienia świata, a do czasu, kiedy matka przestanie się nim opiekować, przeobraża się w kogoś kto wie, jaki jest świat i jak znaleźć w nim swoje miejsce, a nawet, jak ten świat kształtować. Cóż za niesamowity rozwój. Z pewnością na co dzień spotykasz ludzi, którzy mają problem z tym co rzeczywiste. Nie czują realności świata. Dla ciebie i dla mnie jakieś sprawy są czasami bardziej rzeczywiste, a czasami mniej. Każdy może mieć sen, który jest bardziej rzeczywisty niż sama rzeczywistość, a dla niektórych ich osobisty świat jest dużo bardziej realny, niż to co nazywamy światem zewnętrznym, tak bardzo, że w ogóle nie umieją w tym świecie żyć. Dla małego dziecka, a dużo bardziej dla niemowlęcia, życie jest po prostu ciągiem niesłychanie intensywnych przeżyć. Z pewnością wiesz co dzieje się gdy przerywasz zabawę swojego dziecka. Faktycznie wolisz je ostrzec, by jeśli to możliwe umiało doprowadzić grę do końca i w ten sposób tolerować twoją ingerencję. Zabawka, którą dał twojemu maluchowi jego wujek, jest cząsteczką rzeczywistego świata, a jeśli została wręczona w odpowiedni sposób, w odpowiednim czasie i przez odpowiednią osobę, ma dla dziecka znaczenie, które powinniśmy bez wątpienia zrozumieć. Małe dziecko potrafi znajdować się w kilku światach jednocześnie. Nasz realny świat, który z nim dzielimy, jest zarazem światem jego wyobraźni, a więc jest w stanie przeżywać go w intensywny sposób. Dlatego też nie możemy nalegać, by nasz maluch odbierał świat realistycznie.
U małego dziecka prawidłowe jest to, że świat wewnętrzny znajduje się tak samo wewnątrz jak i na zewnątrz, i dlatego my, ludzie dorośli, możemy wkroczyć w świat wyobraźni dziecka, bawiąc się z nim lub w inny sposób uczestnicząc w tym, co przeżywa w swojej wyobraźni. Spójrzmy chociażby na trzyletniego chłopca. Jest szczęśliwy, bawi się całymi dniami sam albo z innymi dziećmi; umie już ładnie siedzieć przy stole jak i jeść jak dorośli. W ciągu dnia dosyć dobrze postrzega różnicę między tym, co nazywamy rzeczywistością, a tym, co zwiemy dziecięcą wyobraźnią. A jak jest w nocy? Maluch śpi i niewątpliwie miewa sny. Czasami budzi się z przeraźliwym krzykiem. Matka budzi się i przybiega do swojej pociechy i chce go wziąć na ręce. Dziecko jednak krzyczy i woła, że chce mamusi, a nie przerażającej wiedźmy. Świat jego snów rozprzestrzenił się na świat rzeczywisty i przez jakieś dwadzieścia minut matka czeka spokojnie, aż dziecko zrozumie, że mama nie jest straszydłem ze snu. Nagłe zarzuca jej ręce na szyję i zanim zdąży opowiedzieć mamie o koszmarze jaki przeżył zapada w sen, a ta może wrócić spokojnie do łóżka. Maluchy na co dzień mają skłonności do naginania prawdy. Trudno jest im zaznajomić się ze światem zewnętrznym. Trzeba pozwolić im na to, co nazwalibyśmy iluzją, gdybyśmy mówili o ludziach dorosłych. Spójrzmy teraz na mniejsze dzieci, które chodzą do przedszkola. Z tego co wiemy o wychowawczyni, trudno zgadnąć, czy dzieci ją polubią. Może ja znasz i wiesz, że nie masz o niej dobrego zdania. Może się jednak zdarzyć, że twoje dziecko będzie ją uwielbiało, bo w kontaktach z nim jest godna zaufania, miła i z łatwością może stać się tą osobą, która to jest niezbędna dla jego szczęścia i rozwoju. Wszystkie jednak takie zachowania wypływają z więzi, która wcześniej trwała między matka a niemowlęciem. Istniały wtedy przecież specjalne warunki, rodzicielka dzieliła się ze swym małym brzdącem szczególnym kawałkiem świata; był on wystarczająco mały by dziecko nie czuło się oszołomione, a matka powoli powiększała go by zaspokoić rosnącą zdolność dziecka do uczestniczenia w sprawach świata. świat maluchów bardzo różni się od naszego, musimy o tym pamiętać.