Psychologia jest albo powierzchowna i łatwa, albo głęboka i trudna. Gdy będziemy badali pierwsze czynności wykonywane przez niemowlęta, to odkryjemy ciekawą rzecz, mianowicie, że czynności istnieją gdzieś pomiędzy warstwą powierzchowną a głęboką, między prostym zbadaniem oczywistych faktów, a zapuszczeniem się w mroczną sferę nieświadomości. Jak wiadomo, na początku swojego życia niemowlęta najczęściej wpychają do buzi piąstki, potem kształtują swój własny model zachowania, być może wybiorą do ssania jeden palec, dwa palce lub kciuk, drugą ręką będą czule gładziły matkę bądź też kawałek prześcieradła. Zachodzą tu dwa zjawiska: pierwsze jest ściśle związane z pobudzeniem, jakie odczuwa dziecko w czasie karmienia, drugie zaś to krok naprzód w stosunku do pobudzenia, wynikające bardziej z przywiązania. Z tego pieszczotliwego gładzenia może rozwinąć się więź z czymś, co akurat znajduje się w pobliżu i obiekt ten może stać się dla malucha bardzo ważny.  W pewnym szeroko rozumianym sensie jest to jego pierwsza własność. Wraz z tym poczuciem własności rozwijają się początki poczucia bezpieczeństwa i pierwsze związki niemowlęcia z jedną osobą. Są one świadectwem tego, że rozwój emocjonalny dziecka przebiega prawidłowo i że zaczynają się tworzyć wspomnienia z tych pierwszych kontaktów, Mogą one zostać powtórnie użyte w nowych kontaktach z przedmiotem, który ja sam nazwałbym obiektem przejściowym. Oczywiście to nie sam obiekt jest przejściowy, lecz symbolizuje on przejście niemowlęcia od stanu połączenia z matką do stanu, w którym matka jest czymś na zewnątrz niego, czymś odrębnym. W niektórych przypadkach niemowlę nadal potrzebuje obecności matki, podczas gdy inne niemowlęta dochodzą do wniosku, że ten obiekt przejściowy im wystarcza, a nawet, że doskonale spełnia swoją rolę, pod warunkiem,  że matka jest gdzieś w pobliżu. Zwykle jednak niemowlę przywiązuje się szczególnie do jednego przedmiotu, który już niedługo otrzyma swą nazwę. Warto by było przyjrzeć się pochodzeniu tej nazwy, najczęściej wywodzącej się z jakiegoś słowa, które niemowlę słyszało długo przedtem nim zaczęło mówić.

Pierwszą rzeczą, jaką należałoby powiedzieć o bliźniętach jest to, że są one absolutnie normalnym zjawiskiem, do którego nie powinniśmy podchodzić ani sentymentalnie, ani żartobliwie. Prawie wszystkie matki jednak stwierdzają, że gdyby miały wybór, nie chciałyby bliźniąt, a bliźnięta, nawet te, które wydają się całkiem zadowolone ze swojego losu, zwykle mówią, że wolałyby przyjść na świat osobno. B Liźnięta mają bowiem własne, szczególne problemy do rozwiązania. Jakiekolwiek by były korzyści z faktu, że jest się bliźniakiem, istnieją też ujemne strony. możemy wyróżnić dwie odmienne grupy bliźniąt, a ich problemy niekoniecznie są takie same. Wiesz, że  każde dziecko rozwija się z jednej, mikroskopijnej komórki, zapłodnionego jajeczka. Gdy tylko jajeczko zostanie zapłodnionego jajeczka. Gdy tylko jajeczko zostanie zapłodnione, zaczyna rosnąć i dzielić się na dwoje. Każda z tych dwóch komórek dzieli się na dwie co daje cztery , a z tych robi się osiem i podział trwa aż do chwili, gdy z milionów komórek wszystkich typów zostanie utworzona nowa istota. Wszystkie te komórki są związane ze sobą i stanowią jedność taką samą jak zapłodnione jajeczko, z którego się wywodzą. Zdarza się czasami, że po pierwszym podziale nowo zapłodnionego jajeczka każda z dwóch komórek dzieli się i rozwija niezależnie. Stanowi to początek życia bliźniąt jednojajowych: dwojga dzieci, które rozwinęły się z tego samego jajeczka. Bliźnięta te są zawsze tej samej płci i z reguły wyglądają bardzo podobnie. Bliźnięta drugiej grupy nie muszą być tej samej płci, bo są po prostu rodzeństwem takim samym jak każde inne, z tym wyjątkiem, że rozwinęły się z komórek jajowych, które zostały zapłodnione w tej samej chwili. W tym wypadku dwa jajeczka rosną w łonie obok siebie. Bliźnięta tego typu nie muszą wyglądać podobnie, tak samo jak zwykłe rodzeństwo. Patrząc na bliźnięta zarówno jednojajowe jak i dwujajowe, łatwo nam myśleć, że dla każdego z nich towarzystwo drugiego jest radością. Nie zawsze jest to jedyny aspekt z jakim mamy do czynienia w przypadku bliźniaków.

Są przykre przypadki, gdy ojcowie umierają przed narodzinami dziecka, bądź jeszcze w takim momencie, że maluch nie może go poznać. Jakie ma to konsekwencje w dorosłym życiu? I czy w ogóle ma? Znam przypadek, w którym ojciec zmarł przed narodzinami córki. Tragedią było to, że swój pogląd na temat mężczyzn tworzyła tylko na podstawie wyidealizowanego obrazu swego ojca. Nigdy nie przeżyła tego, że w łagodny sposób zawiódł ją prawdziwy ojciec. Wyobrażała sobie zawsze, że mężczyźni są idealni, i początkowo, w wyniku jej przeświadczenia, widziała w nich najlepsze cechy charakteru. Wcześniej czy później każdy mężczyzna, którego poznała, nieuchronnie okazywał się daleki od ideału. Zawsze, gdy tak się stało, wpadała w rozpacz i nieustannie narzekała. Jak z pewnością się domyślasz, taki sposób postępowania zrujnował jej życie. O ile byłaby szczęśliwsza gdyby jej ojciec żył, gdy była małą dziewczynką. Z pewnością uważałaby go za ideał, lecz jednocześnie odkrywała jego wady, a on znosiłby jej nienawiść w momentach kiedy by ją zawiódł. Jest rzeczą powszechnie znaną, że istnieje szczególna więź między ojcem i córką. Rzeczywiście, każda dziewczynka marzy o tym, by być na miejscu swojej matki, a w każdym razie ma skłonności do romantycznych marzeń. Wiadomo, że czasami nawet ojciec i syn rywalizują o uczucia matki. Nie powinno dawać to podstaw do niepokoju, jeśli matka i ojciec są ze sobą szczęśliwi.  Oczywiście rywalizacja ta  nie może kłócić się ze związkiem między rodzicami, którym wzajemna miłość daje poczucie bezpieczeństwa. Uczucia małego chłopca są bardzo silne, więc należy traktować je poważnie. Nie można jednak pozwolić by jakakolwiek rywalizacja przybrała obraz walki czy nienawiści. ojciec powinien kochać zarówno dzieci jak i matkę, a wszyscy wspólnie powinni spędzać wspaniałe chwile, które zapadną w pamięci wszystkich członków rodziny na długo. Nie do przeżycia jest przecież sytuacja, w której syn czy córka będzie nieustannie zazdrosna o któregoś z rodziców.

Wcześniej czy później musi paść pytanie: jak dalece rodzice powinni narzucać rosnącemu dziecku swe normy i przekonania? Moglibyśmy powiedzieć, że zajmujemy się tu problemem “wychowania”. Słowo to z pewnością przywodzi na myśl kwestie , którą należy się zająć bardziej szczegółowo, mianowicie jak nakłonić dziecko by było mile i czyste, dobre i posłuszne, towarzyskie, obyczajne i tak dalej. Musimy dopuścić do siebie myśl, żę poczucia dobra i zła, jak wielu innych rzeczy, każde niemowlę czy dziecko nabywa w naturalny sposób, zakładając, że przyjmie bez zastrzeżeń pewne warunki środowiskowe.  Jest to proces niezwykle złożony, ten rozwój od popędliwości i chęci panowania nad wszystkim i wszystkimi do umiejętności dostosowywania się. Taki rozwój wymaga czasu. Tylko wtedy gdy jesteś przekonany , że warto, pozwolisz by to co musi się zdarzyć, zdarzyło się w odpowiednim czasie.  Nadal mówię o niemowlętach lecz trudno jest opisać co czuje taki maluszek w pierwszych miesiącach życia. By to uprościć, spójrzmy teraz na pięcio- czy sześcioletniego chłopca rysującego obrazek.  Będzie z pewnością udawał, że jest świadom, tego co się dzieje, chociaż niekoniecznie jest to prawda. Rysuje obrazek. Co się w nim dzieje? Odczuwa pęd do gryzmolenia i bazgrania. To jeszcze nie obrazek. Dba o to, by te pierwotne przyjemności było nadal świeże w jego umyśle, lecz jednocześnie chce wyrazić jakieś myśli i wyrazić je w taki sposób, by były zrozumiałe. Jeśli uda mu się narysować obrazek osiągnie pewnego rodzaju kontrolę.  Ta natomiast przynosi mu ogromne zadowolenie. Przeżycia  niemowlęcia są podobne do przeżyć tego starszego chłopca, tylko początkowo sa trudniej widoczne. Obrazki w rzeczywistości nie powstają, tak naprawdę nie są to nawet obrazki, lecz drobna współpraca z otoczeniem, którą docenić umie prawdopodobnie jedynie matka niemowlęcia. Niemowlęciu potrzebne jest powiązanie jego fizycznych przeżyć z oddaną, kochająca matką, lecz tak samo pragnie, by ten związek stał się  strukturą, w którą może wpisać swe niepokoje. Świat malucha byłby czymś przerażającym , gdyby ie matka, która chroni je przed tym silnym strachem, nieodłącznie związanym z pierwszymi przeżyciami noworodka.

Jeśli przysłuchujesz się dyskusjom filozoficznym, to zapewne słyszałeś, jak uczestnicy spierają się o to co jest rzeczywiste,a co nie. Jedna osoba mówi, że “rzeczywiste” oznacza to, czego każdy z nas może dotknąć, zobaczyć i usłyszeć, podczas gdy ktoś inny twierdzi, że liczy się tylko to , co odczuwamy jako rzeczywiste, jak koszmary nocne lub nienawiść do kogoś, kto wepchnął się do kolejki. Wszystko to wydaje się bardzo trudne. Jakie znaczenie mogą mieć te sprawy dla matki opiekującej się swoim dzieckiem? Matki mają do czynieni z rozwijającą się, zmieniającą sytuacją; dziecko rozpoczyna swe życie, nie zdając sobie sprawy z istnienia świata, a do czasu, kiedy matka przestanie się nim opiekować, przeobraża się w kogoś kto wie, jaki jest świat i jak znaleźć w nim swoje miejsce, a nawet, jak ten świat kształtować. Cóż za niesamowity rozwój. Z pewnością na co dzień spotykasz ludzi, którzy mają problem z tym co rzeczywiste.  Nie czują realności świata. Dla ciebie i dla mnie jakieś sprawy są czasami bardziej rzeczywiste, a czasami mniej. Każdy może mieć sen, który jest bardziej rzeczywisty niż sama rzeczywistość, a dla niektórych ich osobisty świat jest dużo bardziej realny, niż to co nazywamy światem zewnętrznym, tak bardzo, że w ogóle nie umieją w tym świecie żyć. Dla małego dziecka, a dużo bardziej dla niemowlęcia, życie jest po prostu ciągiem niesłychanie intensywnych przeżyć. Z pewnością wiesz co dzieje się gdy przerywasz zabawę swojego dziecka. Faktycznie wolisz je ostrzec, by jeśli to możliwe umiało doprowadzić grę do końca i w ten sposób tolerować twoją ingerencję. Zabawka,  którą dał twojemu maluchowi jego wujek, jest cząsteczką rzeczywistego świata, a jeśli została wręczona w odpowiedni sposób, w odpowiednim czasie i przez odpowiednią osobę, ma dla dziecka znaczenie, które powinniśmy bez wątpienia zrozumieć. Małe dziecko potrafi znajdować się w kilku światach jednocześnie. Nasz realny świat, który z nim dzielimy, jest zarazem światem jego wyobraźni, a więc jest w stanie przeżywać go w intensywny sposób. Dlatego też nie możemy nalegać, by nasz maluch odbierał świat realistycznie.

Zakaz kopiowania i powielania bez zgody autora bloga pod tym adresem! Copyright 2009 Toy&toY team zapalenie zatok | naturalna witamina c | programy | gry online | powiększanie piersi warszawa | noclegi pod warszawa | opieka w domu | odżywki